Po moim pytaniu nastąpiła chwila ciszy, wydaje mi się, że Louis był po prostu zaskoczony pytaniem.
- Um... w porządku, jak zwykle, no wiesz, nic specjalnego. - Lou motał się w tym co mówił. Szczerze? Mimo upływu lat, ja nadal nie wiedziałem dokładnie gdzie on pracuje.
- Louis? - postanowiłem przerwać ciszę.
- Hm?
- Tak właściwie to gdzie pracujesz?
- Harry.
- Przepraszam, ja po prostu jestem ciekawy. - zacząłem nerwowo bawić się rękoma. A co jeśli go czymś uraziłem?
- Nie, jest ok. Po prostu doszedłem do wniosku, że mimo lat mało o mnie wiesz.
- Cóż... jakby na to nie patrzeć, to prawda.
- I właśnie dlatego wpadłem na pewien pomysł.
- Na jaki? - zapytałem.
- Powiem ci pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Zostaw te ręce w spokoju, nie denerwuj się. Hazz, co z tobą? - Louis zaśmiał się i złapał moje ręce. Czy to normalne że mam motylki w brzuchu?
- Ok, więc jaki jest ten pomysł?
- Męski wypad.
- Męski wypad?
- Męski wypad. - zaśmialiśmy się wspólnie. - Co powiedz na sobotę? - zapytał Louis.
- Hm.. Sobota? Może być, jasne. - odpowiedziałem.
- W takim razie jesteśmy umówieni, a teraz wybacz, powinienem iść do Gemmy i z nią pogadać.
- Tak, idź. - powiedziałem, Lou wstał i poszedł w stronę schodów.
- Harry? - odwrócił się przed pierwszym stopniem.
- Tak?
- Dzięki.
__________________________________________________________
Mam nadzieję że przypadnie wam do gustu ten rozdział i jeśli możecie to powiedzcie znajomym o blogu, a nóż, może im się spodoba. Xx
ask
zajebisty:) nie mogę się doczekać kolejnego :) xx
OdpowiedzUsuńKurde dawno się tak nie podjarałam :) zajebiste♥ masz nową czytelniczkę
OdpowiedzUsuń