Louis odebrał telefon. Byłem zły. Nawet nie wiem dlaczego. To było dziwne. Myślę, że po prostu chciałem usłyszeć tą historię. Lubię jak Louis coś opowiada.
- Skarbie, już wracam. - powiedział od razu po odebraniu telefonu. - Jestem z Harry'm. - około 5 sekund ciszy z jego strony, bo jak się domyśliłem Gemma nawijała. - Zaraz będziemy, po prostu poczekaj. - powiedział i się rozłączył nie czekając na odpowiedź. Odłożył telefon.
- O co chodzi? - moja ciekawość wzięła górę.
- Niewiele zrozumiałem, mówiąc szczerze. Ale chyba coś się stało, Gemma była bardzo nakręcona.
- O. - mój wyraz twarzy momentalnie się zmienił, bo Gemma zawsze była spokojna, jeśli była zdenerwowana to był to bardzo ważny powód.
- Martwisz się? - zapytał ciepłym głosem Lou.
- Nie, chyba nie.
- Będzie ok.
- Może, ale przyznaj że Gemma rzadko kiedy jest zdenerwowana. Coś musiało się stać, czuję to.
- Myśl pozytywnie, Harry. Czego cię nauczyłem?
- Postaram się.
- No i tak ma być. - odpowiedział Louis i lekki uśmiech wkradł się na jego usta. Wjechał na podjazd domu. - A co do historii, opowiem ją kiedy indziej. - powiedział i wyszedł z auta. Nie zdążyłem odpowiedzieć. Myślałem że zapomniał. Pamiętał. Uśmiechnąłem się i również wysiadłem. Louis klepnął mnie po plecach pocieszająco i poszliśmy w stronę domu.
___________________________________________________________________________
Znowu krótkie, przepraszam. Długo nie dodawałam, przepraszam. Chcę kontynuować to opowiadanie, mimo że wiem, że nie ma czytelników. eh.
Juz masz pierwszego czytelnika ! ;) wczoraj znalazłam twojego bloga... jest bardzo fajny, spodobała mi się ta historia :D
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział ;***
Dziękuję bardzo, to wiele dla mnie znaczy .xx
Usuń