wtorek, 28 maja 2013

Chapter 3

Zapadła chwila ciszy. Louis włożył kluczyki do stacyjki i odpalił samochód.
- Więc Hazz, jak było na treningu? - szeroko się uśmiechnął, po czym wyjechał na drogę.
- Um.. Wiesz... - czy ja zaczynam się przez niego jąkać? - Było normalnie. Jak na treningu. Nic specjalnego, mówiąc szczerze. - uśmiechnąłem się.
- A gdzie podział się cały twój entuzjazm? - zachichotał.
- Zakładam, że trochę zaczyna mnie to nudzić. W końcu ile można? - powiedziałem szybko i odwróciłem głowę w stronę chłopaka, by zobaczyć jego reakcję.
- Serio? Ja w twoim wieku szalałem za tym. - zero jakiejkolwiek mimiki twarzy. Chyba był za bardzo skupiony na drodze. - To była dla mnie pewnego rodzaju odskocznia. Zresztą nadal tak jest. - uśmiechnął się. Nareszcie. Brakowało mi tego widoku. Zaraz. Moment. Co? Brakowało mi widoku jego uśmiechu na twarzy? Moje myśli zaczynają mnie przerażać. Poważnie. - Pamiętam, że zawsze na treningi przychodziła grupka dziewczyn, w tym właśnie Gemma.
- Tam się poznaliście?
- Tak. - na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Widać, że ją kocha.
- Opowiesz mi coś więcej o tym jak się poznaliście? Jeśli to nie kłopot. - zapytałem, a Louis skręcił w boczną uliczkę prowadzącą do mojego domu. Chyba raczej już mi nie opowie. Chociaż... Gdyby się pośpieszył, to zdąży.
- Z chęcią, Harry. Więc... - przerwał mu dzwonek telefonu. Super. Po. Prostu. Kurwa. Super.




__________________________________________________________________________
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Przepraszam, że taki krótki rozdział, ale chyba wszystkie takie będą, niestety. Mam nadzieję, że Wam się spodoba .xx
ask

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz