wtorek, 16 lipca 2013

Ogłoszenie!

Hi. Długo nic się tu nie pojawiało, co spowodowane jest brakiem czasu. Po prostu nie mam kiedy usiąść i napisać rozdział. Swoją drogą, nie mam tez motywacji, bo prawda jest taka że mam tylko kilku czytelników.
Jednak nie zamierzam zostawić tak tego opowiadania. W najbliższym czasie mam zamiar napisać kilka rozdziałów i dodawać je regularnie. Także, bądźcie cierpliwi i trzymajcie kciuki żeby dobrze mi poszło. A ja mam jedynie nadzieję, że Wam się spodobają. Dziękuję i przepraszam, kocham Was .Xx
Jeśli chcecie mieć ze mną jakiś kontakt:
twitter
ask
tumblr
opisz mnie

Love.
K.


Edit (05.08.2013): Hiiiiiiiii. Chcę Wam tylko powiedzieć, że mam już napisane prawie 5 rozdziałów. są może odrobinę dłuższe, wciąż tak samo nudne, ale nic na to nie poradzę, eh. Myślę, że jak napiszę drugie tyle to wrócę do Was. A może nawet wcześniej, who knows? W ogóle to dotarło do mnie, że tych rozdziałów będzie baaardzo dużo, ale nie umiem pisać długich rozdziałów, więc przepraszam.
Ok, to chyba na tyle. Powyżej macie wszelkie linki, dodam, że twitter jest zablokowany, ale wciąż macie ask'a.
Jeśli są tu jacyś zniecierpliwieni tym jak dalej potoczą się losy bohaterów, to bądźcie pewni, że już niedługo się dowiecie.
Kocham Was, K.


Edit (10.08.2013): Coraz bardziej zastanawiam się nad usunięciem tego bloga. Powód jest prosty. Gdy teraz czytam tą historię, stwierdzam, że jest ona napisana żałośnie. Rozdziały które już zdążyłam napisać są o wiele lepsze i nie chce, żeby tak się odróżniało. Myślę, że usunę bloga. A za jakiś czas, wrócę z tą samą historią tyle, że udoskonaloną. I pewnie będzie na tumblr. Jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji, ale wszystko wskazuje na to, że się pożegnamy.
Kocham Was, K.

niedziela, 30 czerwca 2013

Chapter 6

Po moim pytaniu nastąpiła chwila ciszy, wydaje mi się, że Louis był po prostu zaskoczony pytaniem.
 - Um... w porządku, jak zwykle, no wiesz, nic specjalnego. - Lou motał się w tym co mówił. Szczerze? Mimo upływu lat, ja nadal nie wiedziałem dokładnie gdzie on pracuje.
 - Louis? - postanowiłem przerwać ciszę.
 - Hm?
 - Tak właściwie to gdzie pracujesz?
 - Harry.
 - Przepraszam, ja po prostu jestem ciekawy. - zacząłem nerwowo bawić się rękoma. A co jeśli go czymś uraziłem?
 - Nie, jest ok. Po prostu doszedłem do wniosku, że mimo lat mało o mnie wiesz.
 - Cóż... jakby na to nie patrzeć, to prawda.
 - I właśnie dlatego wpadłem na pewien pomysł.
 - Na jaki? - zapytałem.
 - Powiem ci pod jednym warunkiem.
 - Jakim?
 - Zostaw te ręce w spokoju, nie denerwuj się. Hazz, co z tobą? - Louis zaśmiał się i złapał moje ręce. Czy to normalne że mam motylki w brzuchu?
 - Ok, więc jaki jest ten pomysł?
 - Męski wypad.
 - Męski wypad?
 - Męski wypad. - zaśmialiśmy się wspólnie. - Co powiedz na sobotę? - zapytał Louis.
 - Hm.. Sobota? Może być, jasne. - odpowiedziałem.
 - W takim razie jesteśmy umówieni, a teraz wybacz, powinienem iść do Gemmy i z nią pogadać.
 - Tak, idź. - powiedziałem, Lou wstał i poszedł w stronę schodów.
 - Harry? - odwrócił się przed pierwszym stopniem.
 - Tak?
 - Dzięki.




__________________________________________________________
Mam nadzieję że przypadnie wam do gustu ten rozdział i jeśli możecie to powiedzcie znajomym o blogu, a nóż, może im się spodoba. Xx
ask

niedziela, 23 czerwca 2013

Chapter 5

Gdy tylko przekroczyliśmy próg domu zauważyłem Gemmę i mamę idące w naszym kierunku.
 - Ok, co się dzieje? - ciszę przerwał Louis.
 - Dzwonił wujek Rob, ciocia Ruby miała wypadek.
 - Boże. - nie wiedziałem co innego powiedzieć.
 - Tak mi przykro.
 - To miłe Louis. Cały problem polega na tym, że ciocia i wujek mają małe dzieci. Wujek pracuje, nie dadzą mu wolnego, ciocia jest w ciężkim stanie, a dziećmi nie ma się kto zająć. - powiedziała jednym tchem Anne.
 - I rozumiem że ktoś z nas ma tam jechać i im pomóc, prawda? - zapytałem.
 - Harry, dobrze wiesz, że mają tylko nas.
 - Tak, wiem. Na kogo padł wybór? - ponownie zadałem pytanie.
 - Na mnie. - wreszcie z końca pomieszczenia odezwała się Gemma.
 - Jak to na ciebie? - prawie wykrzyczał Louis.
 - Louis, spokojnie. Ona musi jechać. Musimy im pomóc. Harry'ego nie wyślemy, ma szkołę, poza tym on i opieka nad małymi dziećmi? Proszę cię. Ja też nie mogę jechać. A Gemma akurat ma wolne.
 - Ok, rozumiem. Na jak długo?
 - Nie wiem.
 - Ok, rozumiem. Pozwól mi się z tym oswoić. Możemy potem porozmawiać? - zapytał już bardziej opanowany.
 - Jasne i przepraszam. - Gemma wraz z mamą poszły do kuchni. Zostaliśmy tylko my.
 - Stary, nie martw się, będzie dobrze. Pojedzie, wróci i będzie po staremu. - powiedziałem i poklepałem go po ramieniu.
 - Oby. Dzięki, bracie. - Louis odpowiedział i uśmiechnął się do mnie. Powiedział do mnie 'bracie'. Boże. Ok, Harry, uspokój się, zachowujesz się jak mała dziewczynka.
 - Więc... Jak w pracy?




___________________________________________________________________
Znowu krótki, mam nadzieję że się spodoba.
ask

środa, 19 czerwca 2013

Chapter 4

Louis odebrał telefon. Byłem zły. Nawet nie wiem dlaczego. To było dziwne. Myślę, że po prostu chciałem usłyszeć tą historię. Lubię jak Louis coś opowiada.
 - Skarbie, już wracam. - powiedział od razu po odebraniu telefonu. - Jestem z Harry'm. - około 5 sekund ciszy z jego strony, bo jak się domyśliłem Gemma nawijała. - Zaraz będziemy, po prostu poczekaj. - powiedział i się rozłączył nie czekając na odpowiedź. Odłożył telefon.
 - O co chodzi? - moja ciekawość wzięła górę.
 - Niewiele zrozumiałem, mówiąc szczerze. Ale chyba coś się stało, Gemma była bardzo nakręcona.
 - O. - mój wyraz twarzy momentalnie się zmienił, bo Gemma zawsze była spokojna, jeśli była zdenerwowana to był to bardzo ważny powód.
 - Martwisz się? - zapytał ciepłym głosem Lou.
 - Nie, chyba nie.
 - Będzie ok.
 - Może, ale przyznaj że Gemma rzadko kiedy jest zdenerwowana. Coś musiało się stać, czuję to.
 - Myśl pozytywnie, Harry. Czego cię nauczyłem?
 - Postaram się.
 - No i tak ma być. - odpowiedział Louis i lekki uśmiech wkradł się na jego usta. Wjechał na podjazd domu. - A co do historii, opowiem ją kiedy indziej. - powiedział i wyszedł z auta. Nie zdążyłem odpowiedzieć. Myślałem że zapomniał. Pamiętał. Uśmiechnąłem się i również wysiadłem. Louis klepnął mnie po plecach pocieszająco i poszliśmy w stronę domu.




___________________________________________________________________________
Znowu krótkie, przepraszam. Długo nie dodawałam, przepraszam. Chcę kontynuować to opowiadanie, mimo że wiem, że nie ma czytelników. eh.

wtorek, 28 maja 2013

Chapter 3

Zapadła chwila ciszy. Louis włożył kluczyki do stacyjki i odpalił samochód.
- Więc Hazz, jak było na treningu? - szeroko się uśmiechnął, po czym wyjechał na drogę.
- Um.. Wiesz... - czy ja zaczynam się przez niego jąkać? - Było normalnie. Jak na treningu. Nic specjalnego, mówiąc szczerze. - uśmiechnąłem się.
- A gdzie podział się cały twój entuzjazm? - zachichotał.
- Zakładam, że trochę zaczyna mnie to nudzić. W końcu ile można? - powiedziałem szybko i odwróciłem głowę w stronę chłopaka, by zobaczyć jego reakcję.
- Serio? Ja w twoim wieku szalałem za tym. - zero jakiejkolwiek mimiki twarzy. Chyba był za bardzo skupiony na drodze. - To była dla mnie pewnego rodzaju odskocznia. Zresztą nadal tak jest. - uśmiechnął się. Nareszcie. Brakowało mi tego widoku. Zaraz. Moment. Co? Brakowało mi widoku jego uśmiechu na twarzy? Moje myśli zaczynają mnie przerażać. Poważnie. - Pamiętam, że zawsze na treningi przychodziła grupka dziewczyn, w tym właśnie Gemma.
- Tam się poznaliście?
- Tak. - na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. Widać, że ją kocha.
- Opowiesz mi coś więcej o tym jak się poznaliście? Jeśli to nie kłopot. - zapytałem, a Louis skręcił w boczną uliczkę prowadzącą do mojego domu. Chyba raczej już mi nie opowie. Chociaż... Gdyby się pośpieszył, to zdąży.
- Z chęcią, Harry. Więc... - przerwał mu dzwonek telefonu. Super. Po. Prostu. Kurwa. Super.




__________________________________________________________________________
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Przepraszam, że taki krótki rozdział, ale chyba wszystkie takie będą, niestety. Mam nadzieję, że Wam się spodoba .xx
ask

piątek, 3 maja 2013

Chapter 2

Dwa lata. Dla jednych to dużo, dla innych mało, a dla mnie był to wystarczający czas, żeby zdać sobie sprawę z jednej rzeczy. Jestem gejem. 'Odkryłem' to kilka miesięcy temu. Muszę przyznać, że to dzięki Louis'emu. On był pierwszym chłopakiem, który zaczął mi się podobać, ale nie dopuszczam do siebie żadnych innych myśli związanych z nim. To tylko przyjaciel. Cholernie seksowny, ale tylko przyjaciel. Najgorsze dopiero przede mną. Muszę w jakiś sposób powiedzieć mamie i Gemma'ie o mojej orientacji. Wypadałoby żeby wiedział też Louis, w końcu jesteśmy przyjaciółmi, i on prawdopodobnie już wkrótce będzie w naszej rodzinie. Boję się. Najbardziej obawiam się reakcji znajomych. Może jeszcze się wstrzymam. Może najpierw dowiem się jaki oni mają stosunek do homoseksualistów. Tak, to będzie najlepszy pomysł.
 - Styles! - moje myśli przerwał trener. - Co ty robisz?
 - Przepraszam trenerze, zamyśliłem się. - odpowiedziałem, po czym rozejrzałem się dookoła. Reszta chłopaków z drużyny grała, a ja stałem na środku boiska. Pewnie wygląda to komicznie.
 - To może wreszcie zaczniesz grać? - nie odpowiedziałem. Rozejrzałem się jeszcze raz. Ok, widzę piłkę. Pobiegłem do niej i zacząłem grać z resztą chłopaków.
Po około 30 minutach trening dobiegł końca. Poszedłem do szatni, chwilę pogadałem z chłopakami, przebrałem się i wyszedłem. Przekraczając granicę terenu boiska, głośno westchnąłem. Nie chciało mi się wracać do domu, tym bardziej że wcale nie miałem blisko. No trudno, jeśli chcę zdążyć na kolację, muszę już iść.
 - Harry! Poczekaj. - usłyszałem za plecami znajomy głos. Odwróciłem się.
 - O, hej Louis. Dzięki, ale nie chcę robić problemu. Przejdę się. - odpowiedziałem i lekko uśmiechnąłem się do chłopaka.
 - Wsiadaj. Jadę do Gemmy, więc to żaden problem. Zresztą ty nigdy nie sprawiasz problemu. - Louis szeroko się uśmiechnął.
 - Dzięki. - odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi i wsiadłem do środka. Zapadła chwila ciszy. ''Nigdy nie sprawiasz problemu''. Analizowałem jego słowa w mojej głowie. Nie sprawiam mu problemu. Dobrze wiedzieć. Tak właściwie... Po co to robię? Dlaczego to robię?
Muszę z tym skończyć, poważnie.



____________________________________________________________
Znowu wyszedł krótki. I znowu nie podoba mi się.
ask
xx

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Chapter 1

- Mamo, Harry, chodźcie na chwilkę. - krzyknęła radośnie Gemma, wchodząc.
- Jesteśmy w salonie. O co chodzi, skarbie? - odpowiedziała jej mama, biorąc łyżkę z zupą do ust.
 Nie odzywałem się, chociaż bardzo ciekawiło mnie o co chodzi. Po prostu siedziałem tam, jadłem obiad, i czekałam jak sytuacja się dalej rozwinie. Tego się chyba nie spodziewałem.
- Chcę wam kogoś przedstawić. - odpowiedziała, opierając się o próg salonu. Nie była sama. Dostrzegłem za nią jakąś postać. Na 99% męską. 
 Nie, ona nie mogła mieć chłopaka. Moja maleńka siostra nie mogła mieć chłopaka. Fakt, Gem jest starsza, ale to nie zmienia faktu, że jest moją siostrą i nie chcę żeby ktokolwiek ją zranić.  To głupie, ale nie potrafiłem patrzeć na nią w otoczeniu chłopaków. Miała już 17 lat, więc chyba najwyższa pora na chłopaka, ale... właściwie nie ma żadnych 'ale'. To są tylko moje widzi mi się, chcę jedynie, żeby była szczęśliwa, a boję się, że ktoś ją skrzywdzi. W razie co, skopię temu komuś tyłek, co z tego że mam 14 lat?
- Mamo, Hazz, to jest Louis. Louis, to jest moja mama - Gemma pociągnęła za rękę chłopaka, a on natychmiast uścisnął dłoń mamy. - A to jest Harry. Harry, to jest Louis, mój chłopak. - Louis ponownie wyciągnął rękę, tym razem w moim kierunku. Odwzajemniłem uścisk. 
 W sumie... ten cały Louis nie jest taki zły. Może nawet się zaprzyjaźnimy. Jeśli ten koleś ma być z moją siostrą, to muszę go dobrze poznać. 


*


Od tamtego wydarzenia minęły dwa lata. Louis i Gemma wciąż są razem. Kochają się. Są jedną z najpiękniejszych par, jakie znam. Ale... od tamtej pory trochę się zmieniło i sam nie wiem co się dzieje. Z Louis'em jesteśmy bardzo dobrymi kumplami, a nawet można powiedzieć przyjaciółmi. Jednak to wszystko jest bardziej skomplikowane niż się wydaję.



____________________________________________________
Pierwszy rozdział już jest. Szczerze? Nie podoba mi się, ale mam nadzieję, że Wam przypadnie do gustu.
ask
twitter
tumblr
xx